Od kilku lat na cmentarzu w Miedzierzy prowadzona jest w dzień Wszystkich Świętych kwesta na renowację zabytkowych nagrobków. Dzięki tej szczytnej inicjatywie odrestaurowano już pomniki księdza proboszcza Jana Kwietnia, zawiadowcy kopalni w Kawęczynie Adolfa Grunerta, podporucznika Jana Podsiadło oraz nauczycielki Janiny Kocel. W tym roku organizowana jest kolejna zbiórka, do udziału w której gorąco zachęcam.

Przy okazji miło mi poinformować, że w tym roku został odrestaurowany jeszcze jeden zabytkowy nagrobek. Dzięki wsparciu finansowemu mojej rodziny przeprowadzona została renowacja pomnika mojej praprababci Anieli Kafar z domu Drzazgi oraz jej drugiego męża Józefa Kafara. Odnowienia pomnika z bardzo dobrym efektem końcowym podjął się pan Sławomir Adach z Adamowa.

Aniela Drzazga urodziła się w 1866 roku w Adamowie i była córką Małgorzaty z Opalów. Kiedy przyszła na świat, jej ojciec, pochodzący z Kamiennej Woli, Onufry Drzazga, już nie żył. Dowiedziałam się z ksiąg metrykalnych, że zmarł 24 grudnia 1865 roku w szpitalu świętego Aleksandra w Kielcach w wieku 25 lat. Śmierć mojego praprapradziadka, w tak młodym wieku, w wigilię, w oddalonym 30 kilometrów od domu kieleckim szpitalu jest zagadką, którą prawdopodobnie nigdy nie uda mi się rozwikłać.

Aniela w wieku 20 lat wyszła za mąż za Franciszka Maleszaka. Był starszy od niej o 12 lat. Pochodził z matyniowskiej, górniczej rodziny. Według rodzinnych opowieści Franciszek dopracował się funkcji sztygara w kopalni „Dąbrówka”. Aniela Drzazga po ślubie z Franciszkiem Maleszakiem zamieszkała w rodzinnym domu Maleszaków w Matyniowie. To tam przyszło na świat ich pierwsze dziecko Stefan Wawrzyniec (1887), które po roku zmarło. Kolejne dzieci: Anna (1890), Jan (1892), Władysław (1894) zapisane są w księgach parafialnych jako urodzone w Smykowie. Najmłodszy syn Stefan urodził się natomiast już w Miedzierzy w 1896 roku. Być może w tym czasie Maleszakowie nabyli placówkę naprzeciwko kościoła, która do dzisiaj kojarzona jest z tą rodziną.

Franciszek Maleszak zmarł nagle 26 lipca 1900 roku w wieku 48 lat. Zakasłał, podniósł ręce do góry, zawołał „Ratujta!” i upadł w sieni. Aniela została wdową z czwórką małych dzieci. Miała 34 lata i była w ciąży. W grudniu 1900 roku urodziła córkę Józefę, która po dwóch miesiącach zmarła.

8 maja 1901 roku Aniela ponownie stanęła na ślubnym kobiercu. Jej drugim mężem został Józef Kafar pochodzący z okolic Piotrkowa Trybunalskiego. Chciał on zostać zakonnikiem, ale ostatecznie wybrał funkcję kościelnego przy miedzierskiej parafii. Był też grabarzem. Zapytany po latach, dlaczego ożenił się z wdową z czwórką dzieci, a nie z młodą panną odpowiedział: „Aniela była przystojną kobietą. Ładnie się ubierała, pięknie śpiewała w chórze, a poza tym żal mi było osieroconych dzieci”.

Aniela i Józef mieli trzy córki Antoninę (1902), Józefę (1904), Stanisławę (1907) oraz syna Franciszka (1909). Tymczasem w wieku 9 lat na skutek nieszczęśliwego wypadku zmarł syn Anieli z pierwszego małżeństwa, Władysław. Znalazł w szufladzie w komodzie niezabezpieczoną broń ojczyma Józefa. Zaczął się nią bawić i postrzelił się. Kafarowie byli wtedy na odpuście w Grzymałkowie. Gdy wrócili, zabrali poważnie rannego chłopca na wóz i chcieli go zawieźć do lekarza do Końskich. Niestety dziecko zmarło w drodze w Sielpi. Sprawa ta musiała być utrzymywana w tajemnicy, aby Józef Kafar nie poszedł do więzienia za posiadanie nieodpowiednio zabezpieczonej broni. Tragiczną śmiercią zmarł również drugi syn Anieli z pierwszego małżeństwa – Stefan. W wieku 20 lat wyjechał do pracy w Niemczech i tam został zamordowany podczas gry w karty. Wygrał dużo pieniędzy i to się nie spodobało pozostałym grającym, którzy zadźgali go nożami. Wieść o tym dotarła do Anieli, kiedy wrócili z Niemiec do Miedzierzy inni gastarbeiterzy.

Przez wiele lat Aniela i Józef Kafarowie mieszkali z dziećmi w Kielcach. Józef pracował na kolei. Na starość wrócili jednak do Miedzierzy i tu chcieli być pochowani.

Aniela była bardzo elegancką kobietą. Ubierała się modnie i z szykiem. Miała długie, kręcone włosy, które zaplatała w warkocz i upinała w kok. Była Tercjarką czyli należała do organizacji kościelnej Trzeci Zakon. Tercjarze byli zobowiązani do określonych aktywności i postaw. Zaliczano do nich między innymi: przykładne życie religijne, pilne uczęszczanie na spotkania zgromadzenia oraz wspólne nabożeństwa, pielgrzymki i zjazdy. Tercjarze byli ponadto zobligowani do pracy socjalnej i charytatywnej. Aniela codziennie czytała brewiarz. Miała też swoją imienną ławkę w kościele. Stała ona w trzecim rzędzie w prawej nawie bocznej. Stąd Zielonkówki, jej wnuczki, zawsze starały się tam właśnie siadać na mszy. Pamiętam jak ważna dla mojej babci była ta ławka. Zawsze chciała być w kościele jak najwcześniej, aby nikt jej nie zajął. Kilka razy się jednak zdarzyło, że ktoś, zazwyczaj młody lub gościnnie przebywający w Miedzierzy, niezorientowany w tutejszych „ustawieniach ławkowych”, siadał na jej miejscu. Babcia prosiła wówczas taką osobę o zmianę miejsca.

Aniela Kafar miała podobno 105 chrześniaków. Często lubiła też powtarzać ludowe porzekadło: „Sen mara, Bóg wiara”, co znaczy, że nie należy wierzyć ani w sny, ani w przepowiednie.

W 1941 roku zmarł Józef Kafar. Na imieninach swojego syna Franciszka zjadł za dużo i bardzo źle się poczuł. Lekarze nie byli w stanie mu pomóc. Aniela bardzo przeżyła śmierć męża. Zmarła sześć lat później. Pod koniec życia cierpiała na demencję. Kafarowie zgodnie ze swoją wolą zostali pochowani na Miedzierzy. Pomnik został wykonany przez kieleckich kamieniarzy na zlecenie syna, Franciszka Kafara, znanego kieleckiego kolarza.

To wszystko wiem dzięki temu, że przed laty moja babcia, Cecylia zaprowadziła mnie na grób swojej babci Anieli i opowiedziała mi o niej. Aniela Kafar nie jest więc dzisiaj dla mnie jakąś obcą osobą, znaną tylko z cmentarnej tablicy, ale barwną postacią, która poznawała różne blaski i cienie ludzkiego życia, tak jak ja teraz poznaję.

Zachęcam, aby przy okazji Wszystkich Świętych nie tylko zapalać znicze na grobach naszych bliskich, ale także rozmawiać o nich z najmłodszymi, tak aby pamięć o zmarłych nie zaginęła w kolejnych pokoleniach.



Aniela i Józef Kafarowie


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *